education 2.0 cool stuff!

A collection of books, raports and organizations connected to an idea of “Open Educational Resources”.

Zbieram kilkudziesięcioosobową ekipę fachowców i będziemy razem pisać #KSIĄŻKĘ o #ecommerce. Przewiduję jakieś 200-400 tematów, od A do Z czyli wszystko co dotyczy sklepów internetowych. Każdy temat będzie pisał ekspert z tej akurat dziedziny.
Będzie super content. Będzie za darmo.
Każdy autor w swoich rozdziałach dostanie sidebar do swojej dyspozycji ( #adtaily, info o autorze , #lans ) Udział twórców treści przewiduję społeczny ( jedyny dochód to lans i przychód z własnych reklam w sidebarze ).
Wersja #dev jest tutaj e-komers.pl/book
jeszcze muszę dopracować #cms i dodać kilka ficzerów.
Chcesz pisać? Zgłaszaj się.

Nasi rozmówcy zgodnie przyznają, że internetowe metody nauczania oparte na nieformalnej wymianie wiedzy, poglądów i doświadczeń wykorzystują coraz częściej poza firmami szkoleniowymi także szkoły wyższe oraz nowocześnie zarządzane firmy na świecie. Badania przeprowadzone w czerwcu 2009 roku przez firmę Bersin & Associates na grupie prawie 800 menedżerów wskazują, iż ponad 2/3 respondentów określa nieformalne metody szkoleniowe jako najbardziej wartościowe. Jednocześnie badanie to pokazuje, że tylko niecała 1/3 nakładów przeznaczana jest w firmach na tę formę rozwoju pracowników. Pracodawcy nie do końca wiedzą jeszcze, jak wykorzystać to narzędzie w bezpiecznym zarządzaniu swoimi kadrami. Nieformalne szkolenia niosą ze sobą m.in. pytania o wiarygodność źródeł pozyskiwanej wiedzy i jej zakres.

Przeniesienie odpowiedzialności za przekazywaną wiedzę z uczącego na uczącego się jest jednak nieuniknione. Przy takim rozwoju narzędzi komunikacyjnych, jaki mamy obecnie, pracodawcy nie są w stanie już kontrolować procesu samokształcenia pracowników, chociaż takie próby monitoringu są w niektórych firmach podejmowane. Dzieje się tak m.in. w dużych korporacjach prawniczych, medycznych czy inżynierskich, które tworzą swoje wewnętrzne portale społecznościowe i je umiejętnie moderują.

Wolontariusze od Alaski do Nowej Zelandii zaoferowali moc obliczeniową swoich komputerów, niezależnie od tego, czy są to dziesięcioletnie desktopy, czy najnowocześniejsze laptopy. Chcą pomóc naukowcom z Rensselaer Polytechnic Institute w utworzeniu mapy materii Mlecznej Drogi. W tym miesiącu wirtualny superkomputer złożony z tysięcy pecetów, które zostały częściowo udostępnione przez użytkowników, osiągnął moc obliczeniową jednego petaflopa. (FLOPS to jednostka wydajności komputerów, liczba operacji na sekundę ang. FLoating point Operations Per Second). Sprzężone ze sobą komputery wykonują zatem biliard operacji na sekundę.